piątek, 27 grudnia 2013

27. Masa brązu ...

Znów w roli głównej pastylka masy perłowej. W ciężkim do określenia odcieniu - ni to brąz, ni to khaki.
Ale po pozytywnej opinii na temat poprzednich - spróbowałam czegoś nowego ...a jednocześnie znajomego. Kształt pastylek jest wprost idealny do oplatania go koralikami Toho, a w połączeniu z maleńkim, czarnym kryształkiem Swarovskiego nie jest już taki "nudny".

Kolczyki są dość długie - bez bigla to 4,5 cm, ale mimo to lekkie. Podczas kołysania się na uszach kryształki rzucają delikatne refleksy i przykuwają uwagę.

Tyle na dziś, poświateczne rozleniwienie i przejedzenie sprawia, ze nie mam głowy do pisania ... wezmę się lepiej za robotę :)



niedziela, 15 grudnia 2013

26. Inspirowane spotkaniem

W piatek nieoczekiwanie wpadł do mojej głowy pomysł na kolczyki w kolorach, o których dawno już wiedziałam, ze się dobrze komponują ze sobą - turkus i brąz. Nie bez wpływu na ten pomysł był fakt, że miałam okazję widzieć piękną w bluzkę w tych właśnie kolorach. I właśnie ta bluzka była główną inspiracją do tego, zeby wieczorem siąść, wziąć w rękę igłę, pastylki z masy perłowej, Toho w 3 odcieniach: bronze, dark bronze i milky aqua, i dwóch rozmiarach 11/o i 15/o i szyć, szyć szyć.

I kolejne pomysły rodzą już się w głowie, bo jeszcze kilka takich pastylek czeka na obszycie ... nie tylko turkusowych :)





piątek, 13 grudnia 2013

25. Amethyst

Kiedyś już wypróbowałam taki sposób na poprawę nastroju - zrobienie czegoś co cieszy moje oko.

Wyszperałam w przespastnym pudle z koralikami piękne Rivoli w kolorze ametystowym, w szufladzie z fiolkami, w których trzymam maleńkie Toho 15/o, odnalazłam pasujące do nich Metallic Iris Purple i oplotłam jak umiałam :)
Wyszło co wyszło, najważniejsze ze nastrój poszedł mocno w górę. 

Rivoli załamują swiatło tworząc podobne refleksy jak odcienie Iris Purple - takie jakby "benzynkowe". Całość w realu wygląda o niebo lepiej, ale jak to już ustaliłam, fotograf ze mnie marny :) 



Mam nadzieje, ze czyjeś oko w piątek trzynastego też ucieszą :)

niedziela, 8 grudnia 2013

24. Oswoiłam cubic raw ...

Udało sie oswoić kolejny koralikowy wzór.

I jak zazwyczaj - wygląda na bardziej skomplikowany i pracochłonny niż jest w rzeczywistości.
Chociaż ... czasochłonny jest :) Szczególnie jak trzeba sporo wypruć bo koralik pękł na pół.

Na pierwszy ogień poszły Toho Metallic Dragonfly. Bardzo ładne w rzeczywistości, bardzo trudne do wychwycenia ich uroku na zdjęciach. Ale cóż, przynajmniej próbowałam.



Tyle na dziś, po kłusowaniu na Służewcu na nic więcej nie mam siły ...

niedziela, 27 października 2013

23. Marmur?

Przeglądałyśmy razem z zamawiającą koraliki z marmuru, białego. Zamówiłam, zapłaciłam, dostałam.


Okazało się, że koraliki  z białego marmuru po pierwsze nie są wcale białe, tylko biało-szaro-kremowe, a po drugie - są bardzo ... wdzięcznym? materiałem na biżuterię.

Na pierwszy ogień poszła bransoletka, zrobiona z 22 kuleczek o średnicy 1 cm. A na drugi właśnie te kolczyki.


I jak na nie tak patrzę ... i patrzę ... to coraz bardziej mi się podobają.




Więc na kolejny ogień pójdą pozostałe koraliki z marmuru: fioletowe, zielone, i jeszcze kilka innych ...

piątek, 9 sierpnia 2013

22. Kobaltowo-granatowo

Zamawiając Toho w kolorze Silver-Lined Cobalt okazało się ze na kadoro.pl mają tylko dużą paczkę – 100g. Pomyślałam, że no trudno, najwyżej trochę poleżą i za jakiś czas, systematycznie, je zużyje. Pokazałam w pracy i zaczęło się – spodobały się niesamowicie. Sama chyba zostanę właścicielką bransoletki w tym kolorze.
Póki co powstała jedna z połączenia pięknego kobaltowego granatu i jasnych kwiatków. Jako malutkie zawieszki zrobiłam dwie kosteczki cubic-raw. Można powiedzieć debiutanckie. Ale coś wydaje mi się ze zaprzyjaźnię się z tą technika na dłużej … w końcu czasu mam teraz sporo … ;)





I kontynuacja użycia kobaltowych niebieskości. Idealnie skomponowanych z Rivoli Sapphire (czekały od lutego …) Toho 11/o Silver-Lined Cobalt, Toho 15/o Opaque Jet oraz Toho Magatama Jet. Ładne, eleganckie, przykuwające wzrok … i jak zwykle, jak każdy swarovski – ciężko zrobić zdjęcie tak, aby wydobyć ich cały urok. No, chyba że fotograf kiepski … J


21. Lato :)

Kolejna mocno letnia bransoletka. U Weraph podpatrzyłam ciekawy wzór tęczy i jak tylko koleżanka zamówiła coś letniego i kolorowego – od razu przypomniało mi się tamto zdjęcie. Ale jako poprzeglądałam zapasy, to okazało się, że aż tak pięknych kolorów nie mam w swoich zbiorach, że będzie mniej tęczowa, a bardziej cukierkowa.

Nie ma to znaczenia – jest urocza, a najważniejsze ze spodobała się nie tylko mnie J



Następne wyzwanie zaczęło się od stwierdzenia – „Zrób mi jakąś bransoletkę”. OK. Ale jak to ja, chciałam być dobra i nieopatrznie zapytałam o kolory … „Łososiowo – niebieski …” 
No i się zaczęło. Przewertowałam zasoby kilku sklepów z koralikami Toho, poukładałam sobie w głowie kilkanaście połączeń i najgorsze było to, ze kolory na zdjęciach do końca nie dawały się określić jako łososiowe. Dopiero dzięki uprzejmości Pani z Kadoro i spędzeniu kilkudziesięciu minut na gg – z jej pomocą udało się ustalić że kolory będą takie jak na zdjęciu.

W sam raz na takie właśnie lato …






wtorek, 16 lipca 2013

20. Wykończyłam ...

... nie, nie siebie. Mnie wykańcza ostatnio coś znacznie większego niż 4 koralikowe bransoletki.


Pierwsza z nich miała mieć zupełnie, ale to zupełnie inny wzór. Miała być niebieska, z dodatkowymi 3 wąskimi paskami: czarny-złoty-czarny. Ale najwyraźniej ulubiony program do projektowania sznurów koralikowych miał gorszy dzień, bo po pierwszych kilku rzędach okazało się ze w niczym to pasków nie przypomina.
Po kolejnych kilkunastu rzędach zaczęło się podobać. Więc motywacja do skończenia dzieła wzrosła. Przeważający kolor to Trans Rainbow Frosted Cobalt, ale z dodatkiem Gold Lined Rainbow Crystal i Opaque Frosted Jet wyszła całkiem zgrabna ... krateczka? :)
Tradycyjnie zdjęcie przekłamuje, kolory są trochę intensywniejsze, ale i tak wzór jest dość ciekawy. I dobrze ze nawet obliczenia komputerowe mogą się mylić, powstaje wtedy coś ciekawego, niebanalnego, nieoczekiwanego ... jak w życiu ;)




Druga odleżała kilka miesięcy, z przyczyn całkowicie niejasnych i niezrozumiałych. Koraliki były, czas był, ale gdzieś w splocie różnych dziwnych przypadków, wypadków, zdarzeń została szurnięta w kąt pudła i przeleżała swoje. Postanowiłam wykończyć, bo po co ma tak leżeć. Uznałam, ze jak w przypadku tej bransoletki, tu też idealnym zapięciem będzie duży kwiatek - nie zaburzy wzoru i nie potrzebuje dodatkowych przywieszek. Kolor jest ciekawy - chyba to Inside Color Aqua  Purple Lined (ale ręki uciąć nie dam). Fioletowy jest na pewno, co nawet zdjęcie potwierdza :) O dziwo - mało przekłamane.




I kolejna próba powalczenia z Toho Hex - tym razem matowym. Bardzo mieszane uczucia wywołuje u mnie ta bransoletka, i im dłużej patrze, tym bardziej jestem pewna, że nadaje się do noszenia, ale tylko w towarzystwie drugiej, błyszczącej, olśniewającej, kuszącej oko. No cóż, całe życie sie uczymy :)
Koraliki to Toho Hex Frosted Jet.


Dla odreagowania ;) zrobiłam kolejną kopię jednej z moich ulubionych bransoletek. To chyba już była 3 kopia :) Kolejna może w końcu będzie dla mnie.



PS - Powoli oswajam Cubic Raw - mam nadzieje ze niedługo oswoję na dobre.

19. Kuleczek ciąg dalszy

Tak jak mi się wydawało - kuleczki to jest to co najchętniej nosimy. Dlatego pojawienie się kolejnego zamówienia na kuleczki już nie dziwi :) Tym razem brązowe. Trochę to było wyzwanie, bo w ofercie TOHO nie ma typowych brązowych koralików. Ale połączenie błyszczących Bronze i matowych Dark Copper dało całkiem ciekawy efekt. W każdym razie spodobały się :) 






Kolejne kulki - wykonane ot tak sobie. Przypadkowy kolor, przypadkowe ozdoby. I wyszło całkiem przyjemne połączenie srebra i ciepłego błękitu - w rzeczywistości ciemniejszego niż na zdjęciach. Urocze, lekkie, letnie ... czekam na powrót takiego koloru nieba. Bo to co wisi na niebie za oknem przypomina brudną watę w kolorze raczej grey niż blue ...





środa, 10 kwietnia 2013

18. Maleństwa

Dziś tylko właściwie zdjęcia. Ze względu na późną porę, poranne wstawanie w planach  i mega nudny dzien jutro ...


Na zamówienie powstały bransoletki z koralików dla mamy i córki, co jakby robię już bez trudu :) Ale doszło wyzwanie - "Dorób do nich małe kolczyki, najlepiej z kwiatkami i najlepiej sztyfty" ...
Przewidział nawet że się załamię ... :)
Aż wczoraj - tak po prostu przyszło mi do głowy że mogę obszyć sztyft koralikami tak jak na beaded balls.

Czy wyszły kwiatki? Nie wiem, ale na pewno się już spodobały :)



Takie natchnienie na mnie spłynęło ... :)

piątek, 15 marca 2013

17. Kolorowo, kulkowo ...

Jakoś tak się ostatnio złożyło, że kuleczki okazały się strzałem w dziesiątkę. Zrobiłam ich już kilkanaście par na zamówienie.

W sumie nie dziwie się - mnie też dawno już urzekły, zaczarowały, zakręciły. Oczarowanie trwa do dziś. Nadal najbardziej lubię własnie kuleczki.

Teraz tylko cztery kolory: Jet, Pepper Red, Ceylon Frosted Glacier i Metallic Iris Green/Brown.

Ale czekam na przesyłkę fantastycznych letnich kolorków - pomarańczowych, zielonych, żółtych, różowych ... Będzie się działo.


Może w końcu zaczarujemy jakoś wiosnę i przyjdzie? Bo -3 na termometrze, śnieg za oknem, wściekły wiatr i szpital w domu nie nastrajają zbyt optymistycznie ...




niedziela, 3 marca 2013

16. Korpo

Do tej pory miałam kolczyki pasujące tylko do czerwonej koszuli. Przyszedł czas na uzupełnienie biżuterii pasującej też do granatowej.
No cóż, korpo swoje wymagania ma ...



Po pracy będą świetnie pasować do dżinsów :)  Już je bardzo lubię.

15. Kuleczki

Przy okazji robienia makramowych bransoletek dla Mary - zrobiłam też dwie dodatkowe z resztek :). Resztkami okazały się kulki piasku pustyni, które niezmiennie mi się podobają. Bez znaczenia w jakiej formie ten kamyk występuje - zwraca uwagę.

Jedna bransoletka była z brązowego sznurka, druga z czarnego. Okazało się, ze nie dane mi było zrobić fotki, ponieważ koleżanka moja od lat ulubiona Anna zapragnęła mieć obie :)

I ma :)


Przy okazji miałam dorobić kolczyki. Małe, pasujące do obu bransoletek. I udało mi się znaleźć maleńkie, okrągłe kaboszony - wymarzone na sztyfty. Powstały dwie pary - myślę, ze urok kamyczków podziała jeszcze na kogoś innego i szybko zmienią właścicielkę.

Te są dla Anki.

środa, 27 lutego 2013

14. Kolczyki

Kolejna praca ukończona - po zagubieniu jednego elementu zagubiłam drugi. Wiec jeden wykończony kolczyk leżał miesiąc i czekał aż przyszyje gwiazdeczkę do drugiego. W końcu się doczekał. Chwilę przed wyjściem do przedszkola gwiazdka została ukończona i doczekała się premiery. 

Kolczyki to oplecione plastikowe kaboszony, nabyte - o dziwo! - w pasmanterii. Kaboszony są do naszywania, ale zręcznie podpatrzonym na jakimś blogu sposobem, zamaskowałam je maleńkimi toho 15/0 w kolorze nieokreślonego bliżej fioletu. 

Są lekkie i długie - z biglami mają ponad 5 cm długości. W tej chwili zawieszone są na metalowych biglach angielskich, ale w razie co - mogą być srebrne. 

Pracuję nad równym wyszywaniem koralikami, i pewnie kiedyś się nauczę. 





13. Do ważki

Swego czasu koleżanka zaczepiła mnie z pytaniem, czy nie dorobiłabym jej bransoletki koralikowej do kompletu do ważki. Ważka w kolorach zieleni butelkowej i srebra.

Pomyślałam, że zieleni butelkowej to ja niestety nie mam, wiec trzeba zamawiać i poczekać.

Ale

okazało się ze zielone transparentne koraliki toho 11/o, które na białym kordonku wyglądały ... bazarowo ... na czarnym wpadają w piękną butelkową zieleń. A dodatek minimalnie większych galwanized aluminium nie tylko rozświetlił bransoletkę, ale nadał jej też fajną strukturę.

Mnie się spodobała, koleżance też :) I to jest właśnie najważniejsze :)


poniedziałek, 18 lutego 2013

12. Dokończyłam

Zamówiony komplet: bransoletka i kolczyki w kolorze złota jest skończony.
Tym razem kolczyki:



Kulki z koralików toho w kolorze galvanized starlight zawieszone na srebrnych, pozłacanych biglach. Dodatkiem są szlifowane przekładki, które ciekawie odbijają światło.

Mam nadzieje, ze się spodobają.



sobota, 16 lutego 2013

11. Broszki

Już chyba ostatnia hurtowa wiadomość.

Dwie broszki. Jedna moja - mam ją od początku października. Początkowo ten kaboszon był ... zawieszką. Po czym został popruty, odklejony i przystąpiłam do tworzenia. Emocje targały mną niekoniecznie pozytywne, ale to co powstało - powoduje już tylko pozytywne.
(...co ja wypisuje....)

Do rzeczy - błyszczący kaboszon Noc Kairu, do tego ulubione ważkowe Toho i małe czarne perełki Swarovski. Broszka po przekątnej ma 4,5 cm długości, więc ani mała, ani duża. Ciekawie wygląda na tle czarnej marynarki, bo niby wtapia się w tło, a jednak pobłyskuje intrygująco.


Zdjęcie znów kiepskie, przepraszam, poprawię się. Za to tło zdjęcia ... jest to okładka zeszytu o formacie A4 ze zdjęciami wielu opakowań po zapałkach, kiedyś policzyłam, teraz zapomniałam. Pełen odjazd :)



Druga to pastylka szaro-niebieskiej ceramiki ze spękanym wierzchem. Sama w sobie ceramika jest ciekawa, ma się wrażenie, ze za chwilę szklista powłoka rozpadnie się na kawałeczki. Ale spokojnie, trzyma mocno. 
Jak wiele moich prac - broszka przeleżała ładnych parę tygodni, została połowicznie spruta i wykończona. Przy okazji wyszywania jej doszłam do wniosku, ze jednak koraliki Toho inside color są nieco niewdzięczne do naszywania. Szczególnie jak w przypadku tych, gdzie niebieski środek jest mocno kontraktujący z żółtawym brzegiem. Widać wtedy każdą nierówność szycia. Zdecydowanie łatwiej pracuje się na jednolitych koralikach. Ale w życiu nie może być tylko łatwo, wiec mimo trudności - wyzwanie zostało podjęte.


Oprócz wspomnianych inside kolor są tu jeszcze zwykłe, białe transparentne Toho oraz maleńkie Toho 15/o  -o ile dobrze pamiętam Transparent Frosted White. Dyndałki ze szklanych, szarych perełek.

10. Bransoletek ciąg dalszy

Odnoszę wrażenie, ze momentami hurtowo produkuje posty, wrzucam zdjęcia, jakbym obawiała się że coś mi umknie. W sumie trochę mam na głowie, więc obawy są jak najbardziej uzasadnione.

Teraz przyszedł czas na dwie bransoletki. Jedna z nich powstała na fali zachwytu brązowymi dodatkami, ale ze względu na kolor - leżała i czekała na końcówki i zapięcia.

I znów pokusiło mnie wykorzystać Toho hex - myślę, że z pozytywnym skutkiem. Połączyłam piękny, ciemny, opalizujący brąz z okrągłymi Toho 11/o w kolorze starego złota, miedzi, czy jak kto uważa. Wyszło ciekawie - zarówno pod kątem koloru jak i faktury (nie tej od reklamy z Chuckiem Norrisem)



Druga okazała się wyzwaniem kolorystycznym - złoto. Pierwszy raz w mojej "karierze" miałam zamówienie na biżuterie w kolorze złota. Sama nie noszę, wiec dotarło do mnie, że do tej pory przy wyborach koralików i półfabrykatów kierowałam się własnymi upodobaniami. No, ale przyszedł czas na odmianę. Zamównienie przyjęte, czas podołać wyzwaniu. Czekam nadal na pozłacane srebrne bigle, dlatego teraz tylko bransoletka. Wykonana z jednego rodzaju koralików - Toho 11/o Galvanized Starlight. Swoją drogą zawsze wydawało mi się że gwiazdy błyszczą na biało-srebrno ...
Wracając do tematu - bransoletka jednokolorowa, 7 koralików w rzędzie - bardzo przyjemne koraliczki do szydełkowania. Do kompletu będą kulki, ale o tym już było. 

Jako nie nosząca złotej biżuterii jestem bardzo mile zaskoczona efektem końcowym.

PS - Iwona - możesz pokazać koleżance :)

9. Poświąteczne


Minęło już trochę czasu od Świąt Bożego Narodzenia. Ale chciałam pochwalić się kolczykami, jakie zrobiłam z okazji gwiazdki dla mojej dorosłej dziewczyny (tej od studniówki).

Kolczyki są wykonane z kryształków Rivoli w pięknym, eleganckim kolorze Black Diamond i z dwóch rozmiarów Toho 11/o i 15/0 w kolorze silverlined grey.

Prezent chyba się spodobał :)



Do młodszej siostry powędrowały natomiast jedne z pierwszych beaded balls - kulki szaro-niebieskie. W sam raz dla młodych, dla których ulubionym ciuchem jest jeans ... :) 





Właściwie to niebiesko-szare :)


8. Zapisałam

się na candy. Pierwszy raz.
Joanna Chmielewska - moja gurua ;) w swoich książkach często powtarza, ze pierwsze typowanie koni na wyścigach oznacza wygraną. Może ta teoria przełoży się na candy u Natalii. Zobaczymy.

poniedziałek, 11 lutego 2013

7. Broszka

Po kulkach, bransoletkach i kolczykach przyszedł czas na spróbowanie czegoś innego. Spróbowałam zrobić broszki. Na kilka zrobionych - ze dwie wyszły :) Ale nic tam, trening czyni mistrza.

Dziś pierwsza z nich. A właściwie to trzecia, ale pierwszą muszę w miarę możliwości sfotografować, drugą już sprzedałam, a czwartą i piątą pochwalę się innym razem.

Dziś tylko jedna, bo po 8 km w nogach nie mam juz na nic siły.


Zdjęcie lekko niewyraźne (lekko, hehe), ale nie mam innego. Jak zrobię - wymienię.  Dobranoc - idę leczyć obolałe mięśnie

sobota, 9 lutego 2013

6. Skrzydełko czy nóżka

A właściwie - bransoletka czy zapięcie.

Jeszcze w grudniu kupiłam Toho 11o w kolorze Silver Lined Milky Pomegranate.
Na zdjęciu były bardziej bordowe - bo takie chciałam. W realu - lekko wpadające w malinowo-pomarańczowe. Trudny do określenia kolor, bo jednak kolor owoców granatu jest jeszcze inny. No cóż. Leżały.

Aż wreszcie przyszła też na nie pora - wykonałam więc bransoletkę. Jednokolorową. Bo dlaczego właściwie nie. Jednak coś mi cały czas w niej nie grało - wydawała się zbyt zwyczajna do zwyczajnego zapięcia - wtedy byłaby podwójnie zwyczajna. Ale ... miałam zapięcia, które zamówiłam ot, tak sobie. Jak je odebrałam - uznałam, że są zbyt ozdobne i zastanawiałam się kiedy je wykorzystam.

Połączyłam zwyczajną bransoletkę z niezwyczajnym zapięciem - efekt przeszedł moje oczekiwania. Wygląda cudnie - nic więcej, żadnych przywieszek, nie potrzebuje.

Mam rację?



no to co w końcu ładniejsze?

5. Jednak są inne

Im dłużej przyglądam się zdjęciu w nagłówku, tym bardziej jestem przekonana, że jest to zdjęcie kolczyków, których już nie ma :) Są inne - bliźniacze.
Nie mam pojęcia jak to się stało, ale robiłam je i prułam 3 razy. Tutorial na oplatanie kryształków kupiłam od extrano dawno temu, korzystałam z tego wzoru kilkanaście razy, a tu klapa.

Poszłam po rozum do głowy - dokupiłam maleńkie Toho i ukończyłam.
Powstały kolczyki z dwóch odcieni brązu, z dwóch rozmiarów Toho. Rozmiary jasno widać, ze różne, ale co do odcieni ...
Trzeba uwierzyć na słowo - kolczyki wykonane są z Toho 11o Antique Bronze i 15o Dark Bronze. Zawieszone na biglach metalowych w kolorze miedzi. Wiem, wiem, ja też tylko srebro nosze, ale tu srebrne bigle niestety zupełnie nie pasowały.




Które ładniejsze?

czwartek, 7 lutego 2013

4. Miłe zaskoczenie




Gdzieś na jakiejś stronie wyczytałam, ze bransoletki koralikowo-szydełkowe to tylko z okrągłych lub treasure. Że niby inne potrafią krawędzią przeciąć nitkę. Nic podobnego. Zakupiłam bardzo dawno piękne koraliki Toho hex w dwóch kolorach: bronze i silver-lined frosted crystal. Leżały, leżały i leżały.

Aż jedne z nich – brązowe – nabrały mocy urzędowej i postanowiłam sprawdzić czy da się.
Dało się.
Z każdym kolejnym centymetrem bransoletki wychodziło spod mojego maleńkiego szydełka coś, co zachwyciło mnie bez reszty. Okazało się, że bransoletka nie tylko szybko się robi (jak każdy sznur koralikowo-szydełkowy z Toho 11o), ale też dodatkowo zachwyca fakturą i przepięknym blaskiem brązowych Toho hex.

Przeleżała kilka miesięcy, bo nie miałam pomysłu do czego ją nosić, aż została podarowana w loterii firmowej jako prezent na Mikołajki. Nie powiem, furorę zrobiła J





Drugie koraliczki – silver-lined frosted crystal mieniły się w plastikowej fiolce jak białe diamenciki. Aż dotrwały w stanie spoczynku do 4 stycznia, gdy okazało się, że najlepsza biżuterią na studniówkę mojej chrześnicy będzie biżuteria w kolorze biało-srebrnym. Kolczyki z białych kryształów i perełek miałam. Zawieszkę z białego kryształu również. 
Brakowało bransoletki. 
No to ruszyłam – poświęciłam piątkowy wieczór na ekspresowe dzierganie, sobotni poranek na leczenie obolałego nadgarstka, ale opłaciło się. Dziecko było zadowolone. Ja też. Chociaż do tej pory zdjęć ze studniówki nie widziałam. 




Gdzieś tam po drodze na fali zachwytu brązową – powstała również podobna bransoletka w kolorze hematytu (też piękny!), ale że była robiona na zamówienie – to w szale przedświątecznym nie zdążyłam sfotografować. Za to zostało po 1/3 fiolki z białymi, brązowymi i hematytowymi – i już mi świta w głowie kolejny wzorek J Ale na razie walczę z beaded balls w kolorze bordowo-czarnym i zaczynam wygrywać.


PS. Bardzo przepraszam za jakość zdjęć, ale ani umiejętności, ani sprzęt nie pozwalają cieszyć Waszych oczu czymś lepszym.

środa, 6 lutego 2013

3. Wiosennie

Za sprawą Weraph powstawała i powstaje nadal większość moich prac. Swego czasu urzekły mnie kolczyki - wachlarzyki, do których Weronika zamieściła tutorial na swoim blogu.
Okazały się proste w wykonaniu i bardzo wdzięczne podczas tworzenia, bo w jednym kolczyku można zmieścić kilka odcieni jednego koloru lub zrobić zupełnie zwariowany pomysł i pomieszać dowolnie kolory.

Są też lekkie ale doskonale widoczne z racji swojej wielkości.

To własnie te wiosenne - limonkowo-zielone. Jedne z pierwszych wachlarzyków jakie wykonałam. Dlatego zostały dla mnie. A im dłużej im się przyglądam tym bardziej tęsknie do zieleni za oknem.


Te natomiast robiłam zgodnie z zamówieniem - jedne miały być większe, drugie mniejsze. I tak się też stało. Rosnę z dumy jak widzę na zdjęciach Kingę w tych kolczykach. Znaczy - podobały się :) Dziecko moje po obejrzeniu zdjęcja stwierdziło, ze to nie wachlarzyki, tylko motylki. Faktycznie - w tych razem złożonych kolczykach coś jest ...

Gdzieś tam jeszcze przechowuje zdjęcia czerwono-czarnych wachlarzyków. Ale po wymianie dysków w dwóch komputerach - dyski odeszły w stan wiecznej niedziałalności - muszę odnaleźć pendrive, na którym na szczęście miałam kopie :)

Spełniona koralikowo i pierogowo - dobranoc.

poniedziałek, 4 lutego 2013

2. Zaczeło się od ...

Zaczęło sie od tego, że trafiłam kiedyś na stronę Weroniki Kaczor i zostalam.
Od niej nauczyłam się wyplatania na szydełku sznurków  z koralików.
Pierwszy wykonany z Toho 6/o przypominał ... gruby kabel, ewentualnie bicz. No, ale Weronika ostrzegała, ze z takiego rozmiaru to bransoletka nie wyjdzie, no chyba, że ukośnik, ale to nadal przede mną.

Posłuchałam, pokombinowałam, cóż - nawet podejrzałam jej wzór - i stworzyłam pierwsze bransoletki.


Jak sama nazwa wskazuje - bransoletka została wykonana dla konkretnej osoby. A że mała? - bo osoba również jest mała.

niedziela, 3 lutego 2013

1. Start

Warto w końcu wystartować, pokazać, zaprezentować. Nie bez obawy o krytykę, czy ośmieszenie ... z nadzieją na pochwały i uznanie.


To co robię po godzinach, co kocham robić, co daje odskocznie od codzienności, pracy, obowiązków nie zawsze przyjemnych... tworzenie biżuterii.


Zaczęłam dawno, nieśmiało, prosto ... Ale zaskoczyło - zaczęło brakować wyginania drucików, przycinania linek jubilerskich, zamawiania kolejnych kuleczek.

Początki to bigiel, drucik, koralik i okrągłe szczypce. Potem pojawiły się druty z pamięcią, rzemyki, kamienie syntetyczne i naturalne, kryształy.

A teraz wsiąkłam zupełnie. Teraz moja głowę i ręce zajmują maleńkie, drobniutkie i niesamowicie kolorowe koraliczki. I nie mam dość. Najdziwniejsze, ze najlepsze prace powstają bez planów, bez projektów - ot, tak jak serce dyktuje. Mam nadzieje ze będzie dyktować jak najdłużej.

Zapraszam.