środa, 12 lutego 2014

36. Maleństwa

Dziś pogoda nie zachęca do wyjscia, a to co przesłania słońce - czyli brudna, szara, mokra szmata - nie zachęca do robienia zdjęć. Więc dziś takie troche bylejakie są.

Za to wczoraj ...
Wczoraj w końcu dojrzałam do tego, żeby długo noszony w głowie zamysł w jakiś sposób sie zmaterializował. A mianowicie - małe, beadingowe sztyfty. Plotłam, plotłam, kilka maleństw (15/o) pokruszyłam, ale udało się.

Wykorzystałam moje ulubione fioletowe marmurki i maleńkie Toho Silverlined Lt Grape. I udało się.






Póżniej, jakby było mi mało, poszłam znów w kolorystykę turkusowo-brązową :)


Troche potraktowane jako wyzwanie, troche nie do końca jestem z nich zadowolona, ale chyba już mam pomysł jak następne poprawić.


Będą pasować do zawieszki, którą jest już na czym zawiesić - dokupiłam brązowy, woskowany sznurek i wg mnie to strzał w dziesiątkę.





Idąc za kolorystycznym ciosem wykonałam jeszcze jedne kolczyki - tym razem wiszące. Właściwie nie do końca pasują jako komplet, bo kolczyki są niejako negatywem zawieszki, ale co tam.




A żeby nie było, że w ogóle nie pamiętam o walentynkach (Walentynkach? ) - to w nawiazaniu do tego co będzie 14 lutego, a czego do końca nie pojmuję, w ogóle nie uznaję i jest mi obojętne - popełniłam bransoletkę z serduszkiem :)


O!






wtorek, 4 lutego 2014

35. COŚ

Od jakiegoś czasu "chodzi" za mną połączenie turkusu i brązu. Chodzi i już. Dlatego jak tylko wpadła mi w rękę kulka piasku pustyni, całkiem przyzwoitych rozmiarów, to wiedziałam, że musze ją połączyć z turkusem. Koniecznie.

Nie bez znaczenia był fakt odkrycia tutoriala na blogu Bluefairy, co tak do końca nie było odkryciem tylko uzupełnieniem tego, jak oplatałam kiedyś te urocze kuleczki.


Ale wróćmy:

Dokupiłam Toho 8/o w kolorze Dark Bronze, połączyłam z malutkimi Toho 15/o w tym samym kolorze i z pięknym Toho 11/o Silver-Lined Milky Aqua ( tęsnota za ciepłym latem wciąż żywa ). 4 mm kuleczki turkusu miałam już od dawna w czeluściach szuflady. Każda z nas ma taką szufladę pełną skarbów.

Korzystając ze świetego spokoju dziś rano, kiedy jedno było już w szkole, drugie spało złożone przeziębieniem - zrobiłam kawę, wzięłam igłę, żyłkę i koraliki ... i powstała zawieszka. Mnie to połączenie i te kolory oczarowały. Do tego stopnia, że zdesperowana jestem nabyć coś, do czego będę mogła ją nosić :) A gdybym nie nabyła - czarny dół i biała koszula pasują idealnie.









34. Zieleniny ciąg dalszy

ale obiecuję, ze na jakiś czas dam spokój. Szczególnie, ze dziś powstało COŚ :) Ale o tym później.

Malutkie zielone Kryształki Swarovskiego, które same w sobie są tak zwykłe, że aż prosiły się o jakąś oprawę.
Oplotłam je malutkimi Toho 15/o Inside-Color-Peridot-Oxblood-Lined i Toho 11/o Metallic-Hematite. Całość na srebrnych sztyftach, podszyta imitacją czarnej skórki.
Od razu nabrały iskry :)






Kolejna zieleń - nie zieleń to piękne kryształki Swarovskiego Pear Shape w kolorze Peridot ( i masie innych odcieni) na srebrnych biglach. Urok prostoty, blasku i delikatności. I jak zwykle ze Swarovskim - cięzko wyłapać ich urodę.





I na koniec moje ulubione ozdóbki - sznur szydełkowo-koralikowy jako piękna, wiosenna, radosna bransoletka. 



I tyle zieleni ...

poniedziałek, 3 lutego 2014

33. Zarzucono mi

że nie umieszczam zdjęć wszystkich kolczyków, bransoletek, zawieszek i tak dalej ... Moja ulubiona Agnieszko - nie dałabym rady. Mimo masy wolego czasu jaką teraz mam. Ale postaram się, kochana, żeby było jak najwięcej.
Dlatego teraz kolejne kolczyki, jakie dziś, po wielu trudach, próbach, dosyłaniu półfabrykatów przez przemiłego Pana Tomasza z Babitdesign, udało mi się w końcu zrobić - niesamowicie lekkie i urocze koraliki z kulek turkusu i srebra. I mimo, ze nie noszę długich kolczyków - zapragnęłam mieć podobne. I kiedyś je zrobię :)


Ale te są specjalnie dla ...

32. Zielono mi

Powstały chyba z tęsknoty za zielenią, wiosną, słońcem i tym zapachem, który zaczynam czuć już w kwietniu (no, poza kwietniem 2013 ;) ).

Naszło mnie na zielenie w różnej postaci, w różnych odcieniach, ale jednak zielenie.

Na początek pierwsze, a jeszcze kilka ich mam :)




A jak ogarnę tajniki zrobienia większej ilości zdjęć na których będzie coś widać - to wrzucę resztę. Na razie walczę wg wytycznych Miracolo. I na 150 zdjęć jedno jest przyzwoite ...


<ponad 3 godziny później>

Jak obiecałam - tak wrzucam - kolejne coś co powstało na fali urzeczenia zielonością, zielenią, zieloną, wiosną, groszkiem, .... poniosło mnie :)

Zdjecia jako tako obrobiłam, jutro znów walczę z ... nie, nie z aparatem ... z własną niemocą tworzenia przyzwoitych zdjęć.


Co jeszcze dziś - niezmiennie urzekające mnie wachlarzyki wg wzoru Weraph, w dwóch odsłonach zieleni: morsko-czarnym i




 i zielono-limonkowym. 




Reszta zieleni w maju :)