Gdzieś na jakiejś stronie wyczytałam, ze bransoletki
koralikowo-szydełkowe to tylko z okrągłych lub treasure. Że niby inne potrafią
krawędzią przeciąć nitkę. Nic podobnego. Zakupiłam bardzo dawno piękne koraliki
Toho hex w dwóch kolorach: bronze i silver-lined frosted crystal. Leżały,
leżały i leżały.
Aż jedne z nich – brązowe – nabrały mocy urzędowej i
postanowiłam sprawdzić czy da się.
Dało się.
Z każdym kolejnym centymetrem bransoletki wychodziło spod
mojego maleńkiego szydełka coś, co zachwyciło mnie bez reszty. Okazało się, że
bransoletka nie tylko szybko się robi (jak każdy sznur koralikowo-szydełkowy z
Toho 11o), ale też dodatkowo zachwyca fakturą i przepięknym blaskiem brązowych
Toho hex.
Przeleżała kilka miesięcy, bo nie miałam pomysłu do czego
ją nosić, aż została podarowana w loterii firmowej jako prezent na Mikołajki. Nie
powiem, furorę zrobiła J
Drugie koraliczki – silver-lined frosted crystal mieniły się
w plastikowej fiolce jak białe diamenciki. Aż dotrwały w stanie spoczynku do 4
stycznia, gdy okazało się, że najlepsza biżuterią na studniówkę mojej chrześnicy
będzie biżuteria w kolorze biało-srebrnym. Kolczyki z białych kryształów i perełek miałam. Zawieszkę z białego kryształu również.
Brakowało bransoletki.
No to ruszyłam – poświęciłam piątkowy wieczór
na ekspresowe dzierganie, sobotni poranek na leczenie obolałego nadgarstka, ale
opłaciło się. Dziecko było zadowolone. Ja też. Chociaż do tej pory zdjęć ze studniówki nie widziałam.
Gdzieś tam po drodze na fali zachwytu brązową – powstała również
podobna bransoletka w kolorze hematytu (też piękny!), ale że była robiona na
zamówienie – to w szale przedświątecznym nie zdążyłam sfotografować. Za to
zostało po 1/3 fiolki z białymi, brązowymi i hematytowymi – i już mi świta w
głowie kolejny wzorek J Ale na razie walczę z beaded balls w kolorze
bordowo-czarnym i zaczynam wygrywać.
PS. Bardzo przepraszam za jakość zdjęć, ale ani umiejętności, ani sprzęt nie pozwalają cieszyć Waszych oczu czymś lepszym.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz