Jeszcze w grudniu kupiłam Toho 11o w kolorze Silver Lined Milky Pomegranate.
Na zdjęciu były bardziej bordowe - bo takie chciałam. W realu - lekko wpadające w malinowo-pomarańczowe. Trudny do określenia kolor, bo jednak kolor owoców granatu jest jeszcze inny. No cóż. Leżały.
Aż wreszcie przyszła też na nie pora - wykonałam więc bransoletkę. Jednokolorową. Bo dlaczego właściwie nie. Jednak coś mi cały czas w niej nie grało - wydawała się zbyt zwyczajna do zwyczajnego zapięcia - wtedy byłaby podwójnie zwyczajna. Ale ... miałam zapięcia, które zamówiłam ot, tak sobie. Jak je odebrałam - uznałam, że są zbyt ozdobne i zastanawiałam się kiedy je wykorzystam.
Połączyłam zwyczajną bransoletkę z niezwyczajnym zapięciem - efekt przeszedł moje oczekiwania. Wygląda cudnie - nic więcej, żadnych przywieszek, nie potrzebuje.
Mam rację?
no to co w końcu ładniejsze?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz