sobota, 16 lutego 2013

11. Broszki

Już chyba ostatnia hurtowa wiadomość.

Dwie broszki. Jedna moja - mam ją od początku października. Początkowo ten kaboszon był ... zawieszką. Po czym został popruty, odklejony i przystąpiłam do tworzenia. Emocje targały mną niekoniecznie pozytywne, ale to co powstało - powoduje już tylko pozytywne.
(...co ja wypisuje....)

Do rzeczy - błyszczący kaboszon Noc Kairu, do tego ulubione ważkowe Toho i małe czarne perełki Swarovski. Broszka po przekątnej ma 4,5 cm długości, więc ani mała, ani duża. Ciekawie wygląda na tle czarnej marynarki, bo niby wtapia się w tło, a jednak pobłyskuje intrygująco.


Zdjęcie znów kiepskie, przepraszam, poprawię się. Za to tło zdjęcia ... jest to okładka zeszytu o formacie A4 ze zdjęciami wielu opakowań po zapałkach, kiedyś policzyłam, teraz zapomniałam. Pełen odjazd :)



Druga to pastylka szaro-niebieskiej ceramiki ze spękanym wierzchem. Sama w sobie ceramika jest ciekawa, ma się wrażenie, ze za chwilę szklista powłoka rozpadnie się na kawałeczki. Ale spokojnie, trzyma mocno. 
Jak wiele moich prac - broszka przeleżała ładnych parę tygodni, została połowicznie spruta i wykończona. Przy okazji wyszywania jej doszłam do wniosku, ze jednak koraliki Toho inside color są nieco niewdzięczne do naszywania. Szczególnie jak w przypadku tych, gdzie niebieski środek jest mocno kontraktujący z żółtawym brzegiem. Widać wtedy każdą nierówność szycia. Zdecydowanie łatwiej pracuje się na jednolitych koralikach. Ale w życiu nie może być tylko łatwo, wiec mimo trudności - wyzwanie zostało podjęte.


Oprócz wspomnianych inside kolor są tu jeszcze zwykłe, białe transparentne Toho oraz maleńkie Toho 15/o  -o ile dobrze pamiętam Transparent Frosted White. Dyndałki ze szklanych, szarych perełek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz