Kolejna praca ukończona - po zagubieniu jednego elementu zagubiłam drugi. Wiec jeden wykończony kolczyk leżał miesiąc i czekał aż przyszyje gwiazdeczkę do drugiego. W końcu się doczekał. Chwilę przed wyjściem do przedszkola gwiazdka została ukończona i doczekała się premiery.
Kolczyki to oplecione plastikowe kaboszony, nabyte - o dziwo! - w pasmanterii. Kaboszony są do naszywania, ale zręcznie podpatrzonym na jakimś blogu sposobem, zamaskowałam je maleńkimi toho 15/0 w kolorze nieokreślonego bliżej fioletu.
Są lekkie i długie - z biglami mają ponad 5 cm długości. W tej chwili zawieszone są na metalowych biglach angielskich, ale w razie co - mogą być srebrne.
Pracuję nad równym wyszywaniem koralikami, i pewnie kiedyś się nauczę.
środa, 27 lutego 2013
13. Do ważki
Swego czasu koleżanka zaczepiła mnie z pytaniem, czy nie dorobiłabym jej bransoletki koralikowej do kompletu do ważki. Ważka w kolorach zieleni butelkowej i srebra.
Pomyślałam, że zieleni butelkowej to ja niestety nie mam, wiec trzeba zamawiać i poczekać.
Ale
okazało się ze zielone transparentne koraliki toho 11/o, które na białym kordonku wyglądały ... bazarowo ... na czarnym wpadają w piękną butelkową zieleń. A dodatek minimalnie większych galwanized aluminium nie tylko rozświetlił bransoletkę, ale nadał jej też fajną strukturę.
Mnie się spodobała, koleżance też :) I to jest właśnie najważniejsze :)
Pomyślałam, że zieleni butelkowej to ja niestety nie mam, wiec trzeba zamawiać i poczekać.
Ale
okazało się ze zielone transparentne koraliki toho 11/o, które na białym kordonku wyglądały ... bazarowo ... na czarnym wpadają w piękną butelkową zieleń. A dodatek minimalnie większych galwanized aluminium nie tylko rozświetlił bransoletkę, ale nadał jej też fajną strukturę.
Mnie się spodobała, koleżance też :) I to jest właśnie najważniejsze :)
poniedziałek, 18 lutego 2013
12. Dokończyłam
Zamówiony komplet: bransoletka i kolczyki w kolorze złota jest skończony.
Tym razem kolczyki:
Kulki z koralików toho w kolorze galvanized starlight zawieszone na srebrnych, pozłacanych biglach. Dodatkiem są szlifowane przekładki, które ciekawie odbijają światło.
Mam nadzieje, ze się spodobają.
Tym razem kolczyki:
Mam nadzieje, ze się spodobają.
sobota, 16 lutego 2013
11. Broszki
Już chyba ostatnia hurtowa wiadomość.
Dwie broszki. Jedna moja - mam ją od początku października. Początkowo ten kaboszon był ... zawieszką. Po czym został popruty, odklejony i przystąpiłam do tworzenia. Emocje targały mną niekoniecznie pozytywne, ale to co powstało - powoduje już tylko pozytywne.
(...co ja wypisuje....)
Do rzeczy - błyszczący kaboszon Noc Kairu, do tego ulubione ważkowe Toho i małe czarne perełki Swarovski. Broszka po przekątnej ma 4,5 cm długości, więc ani mała, ani duża. Ciekawie wygląda na tle czarnej marynarki, bo niby wtapia się w tło, a jednak pobłyskuje intrygująco.
Oprócz wspomnianych inside kolor są tu jeszcze zwykłe, białe transparentne Toho oraz maleńkie Toho 15/o -o ile dobrze pamiętam Transparent Frosted White. Dyndałki ze szklanych, szarych perełek.
Dwie broszki. Jedna moja - mam ją od początku października. Początkowo ten kaboszon był ... zawieszką. Po czym został popruty, odklejony i przystąpiłam do tworzenia. Emocje targały mną niekoniecznie pozytywne, ale to co powstało - powoduje już tylko pozytywne.
(...co ja wypisuje....)
Do rzeczy - błyszczący kaboszon Noc Kairu, do tego ulubione ważkowe Toho i małe czarne perełki Swarovski. Broszka po przekątnej ma 4,5 cm długości, więc ani mała, ani duża. Ciekawie wygląda na tle czarnej marynarki, bo niby wtapia się w tło, a jednak pobłyskuje intrygująco.
Zdjęcie znów kiepskie, przepraszam, poprawię się. Za to tło zdjęcia ... jest to okładka zeszytu o formacie A4 ze zdjęciami wielu opakowań po zapałkach, kiedyś policzyłam, teraz zapomniałam. Pełen odjazd :)
Druga to pastylka szaro-niebieskiej ceramiki ze spękanym wierzchem. Sama w sobie ceramika jest ciekawa, ma się wrażenie, ze za chwilę szklista powłoka rozpadnie się na kawałeczki. Ale spokojnie, trzyma mocno.
Jak wiele moich prac - broszka przeleżała ładnych parę tygodni, została połowicznie spruta i wykończona. Przy okazji wyszywania jej doszłam do wniosku, ze jednak koraliki Toho inside color są nieco niewdzięczne do naszywania. Szczególnie jak w przypadku tych, gdzie niebieski środek jest mocno kontraktujący z żółtawym brzegiem. Widać wtedy każdą nierówność szycia. Zdecydowanie łatwiej pracuje się na jednolitych koralikach. Ale w życiu nie może być tylko łatwo, wiec mimo trudności - wyzwanie zostało podjęte.
10. Bransoletek ciąg dalszy
Odnoszę wrażenie, ze momentami hurtowo produkuje posty, wrzucam zdjęcia, jakbym obawiała się że coś mi umknie. W sumie trochę mam na głowie, więc obawy są jak najbardziej uzasadnione.
Teraz przyszedł czas na dwie bransoletki. Jedna z nich powstała na fali zachwytu brązowymi dodatkami, ale ze względu na kolor - leżała i czekała na końcówki i zapięcia.
I znów pokusiło mnie wykorzystać Toho hex - myślę, że z pozytywnym skutkiem. Połączyłam piękny, ciemny, opalizujący brąz z okrągłymi Toho 11/o w kolorze starego złota, miedzi, czy jak kto uważa. Wyszło ciekawie - zarówno pod kątem koloru jak i faktury (nie tej od reklamy z Chuckiem Norrisem)
Teraz przyszedł czas na dwie bransoletki. Jedna z nich powstała na fali zachwytu brązowymi dodatkami, ale ze względu na kolor - leżała i czekała na końcówki i zapięcia.
Druga okazała się wyzwaniem kolorystycznym - złoto. Pierwszy raz w mojej "karierze" miałam zamówienie na biżuterie w kolorze złota. Sama nie noszę, wiec dotarło do mnie, że do tej pory przy wyborach koralików i półfabrykatów kierowałam się własnymi upodobaniami. No, ale przyszedł czas na odmianę. Zamównienie przyjęte, czas podołać wyzwaniu. Czekam nadal na pozłacane srebrne bigle, dlatego teraz tylko bransoletka. Wykonana z jednego rodzaju koralików - Toho 11/o Galvanized Starlight. Swoją drogą zawsze wydawało mi się że gwiazdy błyszczą na biało-srebrno ...
Wracając do tematu - bransoletka jednokolorowa, 7 koralików w rzędzie - bardzo przyjemne koraliczki do szydełkowania. Do kompletu będą kulki, ale o tym już było.
Jako nie nosząca złotej biżuterii jestem bardzo mile zaskoczona efektem końcowym.
PS - Iwona - możesz pokazać koleżance :)
9. Poświąteczne
Minęło już trochę czasu od Świąt Bożego Narodzenia. Ale chciałam pochwalić się kolczykami, jakie zrobiłam z okazji gwiazdki dla mojej dorosłej dziewczyny (tej od studniówki).
Kolczyki są wykonane z kryształków Rivoli w pięknym, eleganckim kolorze Black Diamond i z dwóch rozmiarów Toho 11/o i 15/0 w kolorze silverlined grey.
Prezent chyba się spodobał :)
Do młodszej siostry powędrowały natomiast jedne z pierwszych beaded balls - kulki szaro-niebieskie. W sam raz dla młodych, dla których ulubionym ciuchem jest jeans ... :)
Właściwie to niebiesko-szare :)
8. Zapisałam
się na candy. Pierwszy raz.
Joanna Chmielewska - moja gurua ;) w swoich książkach często powtarza, ze pierwsze typowanie koni na wyścigach oznacza wygraną. Może ta teoria przełoży się na candy u Natalii. Zobaczymy.
Joanna Chmielewska - moja gurua ;) w swoich książkach często powtarza, ze pierwsze typowanie koni na wyścigach oznacza wygraną. Może ta teoria przełoży się na candy u Natalii. Zobaczymy.
poniedziałek, 11 lutego 2013
7. Broszka
Po kulkach, bransoletkach i kolczykach przyszedł czas na spróbowanie czegoś innego. Spróbowałam zrobić broszki. Na kilka zrobionych - ze dwie wyszły :) Ale nic tam, trening czyni mistrza.
Dziś pierwsza z nich. A właściwie to trzecia, ale pierwszą muszę w miarę możliwości sfotografować, drugą już sprzedałam, a czwartą i piątą pochwalę się innym razem.
Dziś tylko jedna, bo po 8 km w nogach nie mam juz na nic siły.
Zdjęcie lekko niewyraźne (lekko, hehe), ale nie mam innego. Jak zrobię - wymienię. Dobranoc - idę leczyć obolałe mięśnie
Dziś pierwsza z nich. A właściwie to trzecia, ale pierwszą muszę w miarę możliwości sfotografować, drugą już sprzedałam, a czwartą i piątą pochwalę się innym razem.
Dziś tylko jedna, bo po 8 km w nogach nie mam juz na nic siły.
Zdjęcie lekko niewyraźne (lekko, hehe), ale nie mam innego. Jak zrobię - wymienię. Dobranoc - idę leczyć obolałe mięśnie
sobota, 9 lutego 2013
6. Skrzydełko czy nóżka
A właściwie - bransoletka czy zapięcie.
Jeszcze w grudniu kupiłam Toho 11o w kolorze Silver Lined Milky Pomegranate.
Na zdjęciu były bardziej bordowe - bo takie chciałam. W realu - lekko wpadające w malinowo-pomarańczowe. Trudny do określenia kolor, bo jednak kolor owoców granatu jest jeszcze inny. No cóż. Leżały.
Aż wreszcie przyszła też na nie pora - wykonałam więc bransoletkę. Jednokolorową. Bo dlaczego właściwie nie. Jednak coś mi cały czas w niej nie grało - wydawała się zbyt zwyczajna do zwyczajnego zapięcia - wtedy byłaby podwójnie zwyczajna. Ale ... miałam zapięcia, które zamówiłam ot, tak sobie. Jak je odebrałam - uznałam, że są zbyt ozdobne i zastanawiałam się kiedy je wykorzystam.
Połączyłam zwyczajną bransoletkę z niezwyczajnym zapięciem - efekt przeszedł moje oczekiwania. Wygląda cudnie - nic więcej, żadnych przywieszek, nie potrzebuje.
Mam rację?
no to co w końcu ładniejsze?
Jeszcze w grudniu kupiłam Toho 11o w kolorze Silver Lined Milky Pomegranate.
Na zdjęciu były bardziej bordowe - bo takie chciałam. W realu - lekko wpadające w malinowo-pomarańczowe. Trudny do określenia kolor, bo jednak kolor owoców granatu jest jeszcze inny. No cóż. Leżały.
Aż wreszcie przyszła też na nie pora - wykonałam więc bransoletkę. Jednokolorową. Bo dlaczego właściwie nie. Jednak coś mi cały czas w niej nie grało - wydawała się zbyt zwyczajna do zwyczajnego zapięcia - wtedy byłaby podwójnie zwyczajna. Ale ... miałam zapięcia, które zamówiłam ot, tak sobie. Jak je odebrałam - uznałam, że są zbyt ozdobne i zastanawiałam się kiedy je wykorzystam.
Połączyłam zwyczajną bransoletkę z niezwyczajnym zapięciem - efekt przeszedł moje oczekiwania. Wygląda cudnie - nic więcej, żadnych przywieszek, nie potrzebuje.
Mam rację?
no to co w końcu ładniejsze?
5. Jednak są inne
Im dłużej przyglądam się zdjęciu w nagłówku, tym bardziej jestem przekonana, że jest to zdjęcie kolczyków, których już nie ma :) Są inne - bliźniacze.
Nie mam pojęcia jak to się stało, ale robiłam je i prułam 3 razy. Tutorial na oplatanie kryształków kupiłam od extrano dawno temu, korzystałam z tego wzoru kilkanaście razy, a tu klapa.
Poszłam po rozum do głowy - dokupiłam maleńkie Toho i ukończyłam.
Powstały kolczyki z dwóch odcieni brązu, z dwóch rozmiarów Toho. Rozmiary jasno widać, ze różne, ale co do odcieni ...
Trzeba uwierzyć na słowo - kolczyki wykonane są z Toho 11o Antique Bronze i 15o Dark Bronze. Zawieszone na biglach metalowych w kolorze miedzi. Wiem, wiem, ja też tylko srebro nosze, ale tu srebrne bigle niestety zupełnie nie pasowały.
Które ładniejsze?
Nie mam pojęcia jak to się stało, ale robiłam je i prułam 3 razy. Tutorial na oplatanie kryształków kupiłam od extrano dawno temu, korzystałam z tego wzoru kilkanaście razy, a tu klapa.
Poszłam po rozum do głowy - dokupiłam maleńkie Toho i ukończyłam.
Powstały kolczyki z dwóch odcieni brązu, z dwóch rozmiarów Toho. Rozmiary jasno widać, ze różne, ale co do odcieni ...
Trzeba uwierzyć na słowo - kolczyki wykonane są z Toho 11o Antique Bronze i 15o Dark Bronze. Zawieszone na biglach metalowych w kolorze miedzi. Wiem, wiem, ja też tylko srebro nosze, ale tu srebrne bigle niestety zupełnie nie pasowały.
Które ładniejsze?
czwartek, 7 lutego 2013
4. Miłe zaskoczenie
Gdzieś na jakiejś stronie wyczytałam, ze bransoletki
koralikowo-szydełkowe to tylko z okrągłych lub treasure. Że niby inne potrafią
krawędzią przeciąć nitkę. Nic podobnego. Zakupiłam bardzo dawno piękne koraliki
Toho hex w dwóch kolorach: bronze i silver-lined frosted crystal. Leżały,
leżały i leżały.
Aż jedne z nich – brązowe – nabrały mocy urzędowej i
postanowiłam sprawdzić czy da się.
Dało się.
Z każdym kolejnym centymetrem bransoletki wychodziło spod
mojego maleńkiego szydełka coś, co zachwyciło mnie bez reszty. Okazało się, że
bransoletka nie tylko szybko się robi (jak każdy sznur koralikowo-szydełkowy z
Toho 11o), ale też dodatkowo zachwyca fakturą i przepięknym blaskiem brązowych
Toho hex.
Przeleżała kilka miesięcy, bo nie miałam pomysłu do czego
ją nosić, aż została podarowana w loterii firmowej jako prezent na Mikołajki. Nie
powiem, furorę zrobiła J
Drugie koraliczki – silver-lined frosted crystal mieniły się
w plastikowej fiolce jak białe diamenciki. Aż dotrwały w stanie spoczynku do 4
stycznia, gdy okazało się, że najlepsza biżuterią na studniówkę mojej chrześnicy
będzie biżuteria w kolorze biało-srebrnym. Kolczyki z białych kryształów i perełek miałam. Zawieszkę z białego kryształu również.
Brakowało bransoletki.
No to ruszyłam – poświęciłam piątkowy wieczór
na ekspresowe dzierganie, sobotni poranek na leczenie obolałego nadgarstka, ale
opłaciło się. Dziecko było zadowolone. Ja też. Chociaż do tej pory zdjęć ze studniówki nie widziałam.
Gdzieś tam po drodze na fali zachwytu brązową – powstała również
podobna bransoletka w kolorze hematytu (też piękny!), ale że była robiona na
zamówienie – to w szale przedświątecznym nie zdążyłam sfotografować. Za to
zostało po 1/3 fiolki z białymi, brązowymi i hematytowymi – i już mi świta w
głowie kolejny wzorek J Ale na razie walczę z beaded balls w kolorze
bordowo-czarnym i zaczynam wygrywać.
PS. Bardzo przepraszam za jakość zdjęć, ale ani umiejętności, ani sprzęt nie pozwalają cieszyć Waszych oczu czymś lepszym.
środa, 6 lutego 2013
3. Wiosennie
Za sprawą Weraph powstawała i powstaje nadal większość moich prac. Swego czasu urzekły mnie kolczyki - wachlarzyki, do których Weronika zamieściła tutorial na swoim blogu.
Okazały się proste w wykonaniu i bardzo wdzięczne podczas tworzenia, bo w jednym kolczyku można zmieścić kilka odcieni jednego koloru lub zrobić zupełnie zwariowany pomysł i pomieszać dowolnie kolory.
Są też lekkie ale doskonale widoczne z racji swojej wielkości.
To własnie te wiosenne - limonkowo-zielone. Jedne z pierwszych wachlarzyków jakie wykonałam. Dlatego zostały dla mnie. A im dłużej im się przyglądam tym bardziej tęsknie do zieleni za oknem.
Okazały się proste w wykonaniu i bardzo wdzięczne podczas tworzenia, bo w jednym kolczyku można zmieścić kilka odcieni jednego koloru lub zrobić zupełnie zwariowany pomysł i pomieszać dowolnie kolory.
Są też lekkie ale doskonale widoczne z racji swojej wielkości.
Te natomiast robiłam zgodnie z zamówieniem - jedne miały być większe, drugie mniejsze. I tak się też stało. Rosnę z dumy jak widzę na zdjęciach Kingę w tych kolczykach. Znaczy - podobały się :) Dziecko moje po obejrzeniu zdjęcja stwierdziło, ze to nie wachlarzyki, tylko motylki. Faktycznie - w tych razem złożonych kolczykach coś jest ...
Gdzieś tam jeszcze przechowuje zdjęcia czerwono-czarnych wachlarzyków. Ale po wymianie dysków w dwóch komputerach - dyski odeszły w stan wiecznej niedziałalności - muszę odnaleźć pendrive, na którym na szczęście miałam kopie :)
Spełniona koralikowo i pierogowo - dobranoc.
poniedziałek, 4 lutego 2013
2. Zaczeło się od ...
Zaczęło sie od tego, że trafiłam kiedyś na stronę Weroniki Kaczor i zostalam.
Od niej nauczyłam się wyplatania na szydełku sznurków z koralików.
Pierwszy wykonany z Toho 6/o przypominał ... gruby kabel, ewentualnie bicz. No, ale Weronika ostrzegała, ze z takiego rozmiaru to bransoletka nie wyjdzie, no chyba, że ukośnik, ale to nadal przede mną.
Posłuchałam, pokombinowałam, cóż - nawet podejrzałam jej wzór - i stworzyłam pierwsze bransoletki.
Jak sama nazwa wskazuje - bransoletka została wykonana dla konkretnej osoby. A że mała? - bo osoba również jest mała.
Od niej nauczyłam się wyplatania na szydełku sznurków z koralików.
Pierwszy wykonany z Toho 6/o przypominał ... gruby kabel, ewentualnie bicz. No, ale Weronika ostrzegała, ze z takiego rozmiaru to bransoletka nie wyjdzie, no chyba, że ukośnik, ale to nadal przede mną.
Posłuchałam, pokombinowałam, cóż - nawet podejrzałam jej wzór - i stworzyłam pierwsze bransoletki.
Jak sama nazwa wskazuje - bransoletka została wykonana dla konkretnej osoby. A że mała? - bo osoba również jest mała.
niedziela, 3 lutego 2013
1. Start
Warto w końcu wystartować, pokazać, zaprezentować. Nie bez obawy o krytykę, czy ośmieszenie ... z nadzieją na pochwały i uznanie.
To co robię po godzinach, co kocham robić, co daje odskocznie od codzienności, pracy, obowiązków nie zawsze przyjemnych... tworzenie biżuterii.
Zaczęłam dawno, nieśmiało, prosto ... Ale zaskoczyło - zaczęło brakować wyginania drucików, przycinania linek jubilerskich, zamawiania kolejnych kuleczek.
Początki to bigiel, drucik, koralik i okrągłe szczypce. Potem pojawiły się druty z pamięcią, rzemyki, kamienie syntetyczne i naturalne, kryształy.
A teraz wsiąkłam zupełnie. Teraz moja głowę i ręce zajmują maleńkie, drobniutkie i niesamowicie kolorowe koraliczki. I nie mam dość. Najdziwniejsze, ze najlepsze prace powstają bez planów, bez projektów - ot, tak jak serce dyktuje. Mam nadzieje ze będzie dyktować jak najdłużej.
Zapraszam.
To co robię po godzinach, co kocham robić, co daje odskocznie od codzienności, pracy, obowiązków nie zawsze przyjemnych... tworzenie biżuterii.
Zaczęłam dawno, nieśmiało, prosto ... Ale zaskoczyło - zaczęło brakować wyginania drucików, przycinania linek jubilerskich, zamawiania kolejnych kuleczek.
Początki to bigiel, drucik, koralik i okrągłe szczypce. Potem pojawiły się druty z pamięcią, rzemyki, kamienie syntetyczne i naturalne, kryształy.
A teraz wsiąkłam zupełnie. Teraz moja głowę i ręce zajmują maleńkie, drobniutkie i niesamowicie kolorowe koraliczki. I nie mam dość. Najdziwniejsze, ze najlepsze prace powstają bez planów, bez projektów - ot, tak jak serce dyktuje. Mam nadzieje ze będzie dyktować jak najdłużej.
Zapraszam.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)







