Pierwsza z nich miała mieć zupełnie, ale to zupełnie inny wzór. Miała być niebieska, z dodatkowymi 3 wąskimi paskami: czarny-złoty-czarny. Ale najwyraźniej ulubiony program do projektowania sznurów koralikowych miał gorszy dzień, bo po pierwszych kilku rzędach okazało się ze w niczym to pasków nie przypomina.
Po kolejnych kilkunastu rzędach zaczęło się podobać. Więc motywacja do skończenia dzieła wzrosła. Przeważający kolor to Trans Rainbow Frosted Cobalt, ale z dodatkiem Gold Lined Rainbow Crystal i Opaque Frosted Jet wyszła całkiem zgrabna ... krateczka? :)
Tradycyjnie zdjęcie przekłamuje, kolory są trochę intensywniejsze, ale i tak wzór jest dość ciekawy. I dobrze ze nawet obliczenia komputerowe mogą się mylić, powstaje wtedy coś ciekawego, niebanalnego, nieoczekiwanego ... jak w życiu ;)
Druga odleżała kilka miesięcy, z przyczyn całkowicie niejasnych i niezrozumiałych. Koraliki były, czas był, ale gdzieś w splocie różnych dziwnych przypadków, wypadków, zdarzeń została szurnięta w kąt pudła i przeleżała swoje. Postanowiłam wykończyć, bo po co ma tak leżeć. Uznałam, ze jak w przypadku tej bransoletki, tu też idealnym zapięciem będzie duży kwiatek - nie zaburzy wzoru i nie potrzebuje dodatkowych przywieszek. Kolor jest ciekawy - chyba to Inside Color Aqua Purple Lined (ale ręki uciąć nie dam). Fioletowy jest na pewno, co nawet zdjęcie potwierdza :) O dziwo - mało przekłamane.
I kolejna próba powalczenia z Toho Hex - tym razem matowym. Bardzo mieszane uczucia wywołuje u mnie ta bransoletka, i im dłużej patrze, tym bardziej jestem pewna, że nadaje się do noszenia, ale tylko w towarzystwie drugiej, błyszczącej, olśniewającej, kuszącej oko. No cóż, całe życie sie uczymy :)
Koraliki to Toho Hex Frosted Jet.
Dla odreagowania ;) zrobiłam kolejną kopię jednej z moich ulubionych bransoletek. To chyba już była 3 kopia :) Kolejna może w końcu będzie dla mnie.

PS - Powoli oswajam Cubic Raw - mam nadzieje ze niedługo oswoję na dobre.




