Naszło mnie na zielenie w różnej postaci, w różnych odcieniach, ale jednak zielenie.
Na początek pierwsze, a jeszcze kilka ich mam :)
A jak ogarnę tajniki zrobienia większej ilości zdjęć na których będzie coś widać - to wrzucę resztę. Na razie walczę wg wytycznych Miracolo. I na 150 zdjęć jedno jest przyzwoite ...
<ponad 3 godziny później>
Jak obiecałam - tak wrzucam - kolejne coś co powstało na fali urzeczenia zielonością, zielenią, zieloną, wiosną, groszkiem, .... poniosło mnie :)
Zdjecia jako tako obrobiłam, jutro znów walczę z ... nie, nie z aparatem ... z własną niemocą tworzenia przyzwoitych zdjęć.
Co jeszcze dziś - niezmiennie urzekające mnie wachlarzyki wg wzoru Weraph, w dwóch odsłonach zieleni: morsko-czarnym i
i zielono-limonkowym.
Reszta zieleni w maju :)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz