Za to wczoraj ...
Wczoraj w końcu dojrzałam do tego, żeby długo noszony w głowie zamysł w jakiś sposób sie zmaterializował. A mianowicie - małe, beadingowe sztyfty. Plotłam, plotłam, kilka maleństw (15/o) pokruszyłam, ale udało się.
Wykorzystałam moje ulubione fioletowe marmurki i maleńkie Toho Silverlined Lt Grape. I udało się.
Póżniej, jakby było mi mało, poszłam znów w kolorystykę turkusowo-brązową :)
Troche potraktowane jako wyzwanie, troche nie do końca jestem z nich zadowolona, ale chyba już mam pomysł jak następne poprawić.
Będą pasować do zawieszki, którą jest już na czym zawiesić - dokupiłam brązowy, woskowany sznurek i wg mnie to strzał w dziesiątkę.

Idąc za kolorystycznym ciosem wykonałam jeszcze jedne kolczyki - tym razem wiszące. Właściwie nie do końca pasują jako komplet, bo kolczyki są niejako negatywem zawieszki, ale co tam.
A żeby nie było, że w ogóle nie pamiętam o walentynkach (Walentynkach? ) - to w nawiazaniu do tego co będzie 14 lutego, a czego do końca nie pojmuję, w ogóle nie uznaję i jest mi obojętne - popełniłam bransoletkę z serduszkiem :)
O!




Ale cudownie i kolorowo!
OdpowiedzUsuńDzieki Natalia - za oknem szaro-buro, wiec trzeba się jakoś dokolorować :)
Usuń