dziś post, a właściwie chyba pierwszy :)
Szyłam, prułam, kleiłam, odklejałam. Ręce zaczynały mi sie trząść z niecierpliwości, oczy zamykały ze zmęczenia, ale uparłam sie i skończyłam.
Prawie kopia jednych z moich pierwszych kolczyków i kontynuacja ostatnich, niebieskich
Prawie kopia, bo jednak różnią się nieznacznie - kolorem toho i wykończeniem. Rzadko idealnie tak samo powtarzam takie wzory - niech każda z nas ma unikat :) Bo te powstały na zamówienie. I znów obawa - spodobają się, czy nie?
Zdjecia na szybko - zmęczenie daje znać o sobie, ale satysfakcja niesamowita :)
i jeszcze jedno
A tu pierwowzór sprzed 2 lat - zrobiony tak jak najczęściej robie - bez planu, wzoru. Powstawał pod wpływem chwili, nastroju, potrzeby.
Dobranoc :)
Rzeczywiste kolory oddaje ostatnie zdjęcie.

Fajnie wyglądają, tak trochę nietypowo, ale w tym tkwi ich świetność:)
OdpowiedzUsuńA zaczęło się typowo - kiedyś zostały mi dwie "obrączki" fioletowej masy perłowej ... :)
Usuń