Wybitnie dziś moja przeglądarka internetowa nie chce ze mną współpracować. To, co napisałam, wchłonęła szybciej niż kosmiczna czarna dziura. No cóż, zaczynamy od początku.
Kolczyki powstały z najmniejszych kryształków Swarovski Rivoli Sapphire- średnica 8 mm. Oplecione dwoma najmniejszymi rozmiarami Toho Silverlined Cobalt - 11/o i 15/o. I wydawać by się mogło, ze oplatanie takich maleństw takimi maleństwami jest żmudne i prawie niemożliwe...
Wręcz przeciwnie - proste, szybkie a jakie wdzięczne.
Fajnie się patrzy jak ze zwykłych srebrnych sztyftów i wklejonych do nich małych, ale zwykłych kryształów, powstają niepowtarzalne cudeńka. Takie, jakich w żadnej fabryce, manufakturze czy pracowni nie zrobią, bo mogą to zrobić tylko zakochane w beadingu dziewczyny (chłopaki też ;)). Patosem poleciałam, wybaczcie
Zgodnie z sugestią Natalii - od dziś będzie więcej zdjęć.
W kolejce do pokazania czekają zielone emerald ...




Chociaż maleńkie, to wzrok na pewno przyciągną:)
OdpowiedzUsuń